Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
55 postów 4895 komentarzy

Myśli nieuczesane

Torin - Ponieważ genetyka zrobiła olbrzymie postępy i stańczyków się narobiło, pójdę w Joker'a! -------------------------------------------------------------------W głowie się nie mieści, ile rzeczy trzeba mieć w dupie. Kulomb Odkrywca '15

Czy Kopernik już jest kobietą?

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Przeglądając prasę trafiłem na takie coś.

Sejmowy zespół ds. przestrzeni kosmicznej alarmuje, że Polska może walkowerem przegrać bój o nazwę globalnego monitoringu środowiska i bezpieczeństwa GMES. System miał pierwotnie nosić imię polskiego astronoma w jego łacińskim brzmieniu: Copernicus.

W 2008r. wiceszef Komisji Europejskiej Gunter Verheugen, powołując się na problemy z rejestracją nazwy, zdecydował się ją zmienić na wersję niemiecką: Kopernikus. Argumentował m.in., że uczony urodził się na terenie Prus w rodzinie Niemców. Polskie środowiska naukowe protestowały, podkreslając, że Kopernik był poddanym polskiego króla i od urodzenia, aż do śmierci żył i pracowałna terenie Rzeczpospolitej.

W efekcie KE pozostała przy nazwie GMES. Ale teraz chce wrócić do nazwy niemieckiej, tłumacząc to "poniesionymi już kosztami". Na początku roku zaproponowała, by sprawę załatwić w czasie polskiej prezydencji w UE.

Sejmowy zespół ds. przestrzeni kosmicznej w interpelacji skierowanej w połowie września do premiera Donalda Tuska zarzuca urzędnikom "zaniechanie elementarnych działań" w celu roztrzygnięcia sporu po myśli Polski. Eksperci podkreślają, że system będzie równie popularny jak GPS, czy Galileo, a nazwa Kopernikus będzie utrwalać na świecie przekonanie, że uczony był Niemcem.

- Kopernik miał korzenie polskie, uważał się za Polaka i był znany jako Copenicus- mówi prof. Piotr Wolański, przewodniczący komitetu Badań Kosmicznych i Satelitarnych PAN. Z informacji sejmowych doradców wynika, że wystarczy niewielka akcja ze strony Polski w KE, aby GMES nadać nazwę Copernicus. Wciąż nie zrobiono tego, bo zabrakło koordynacji miedzy ministerstwami Nauki, Gospodarki, MSZ i kancelarią premiera, które odpowiadają za system satelitarny.

Autor: Wojciech Lorenz

 

P.S.

No to jak? Jest kobietą, czy nie?

Auswajs bite!

KOMENTARZE

  • @cyborg59
    Szwabskie ręce precz od krzyżackiego Torunia i ponawiamy żądanie dostępu do morza, w razie nie rychłego spełnienia ultimatum, eskalujemy w kierunku żądania dostępy do morza czarnego, a w dalszej kolejności w ramach odsetek kaspijskiego wraz z korytarzem!

    Piernik i Kopernik to tutejsze kopaliny i prawdziwie, tylko tutejsze! Cicho tam na tej Warmii! Gdzie to w ogóle jest ta Warmia? Gdzieś koło Mazur? Znaczy łowiectwo i mielesze dziegciu i smoły!

    O kiełbasę krakowską to niech się ten trawersowy Kraków martwi, jak taki postępowy, to może i kaszankę na krylu i soi, kiełbasą krakowską nazywać.
    Stolica! Job twoju mać!
  • No to teraz już Cię znam:)))
    Sejmowy zespół ds. przestrzeni kosmicznej???
    Skoro taki mamy to może by tuskomatoła wysłali
    w przestrzeń około ziemską:))
    To taki mój skromny postulat i pobożne życzenie.
    Pzdr.
    P.s
    A Kopernik zdecydowanie była kobietą:))
  • @inka1
    E tam! Mylisz sprawy! Oni tam mają zespół do spraw rybołówstwa, ale to nie znaczy, ze mamy jakieś rybołówstwo. Zespół nie jest od tego, żeby tematycznie coś robić, tylko żeby zasiadać i właśnie wydawać oświadczenia, za to są gaże i w CV wygląda dobrze, a po jakimś czasie można robić za eksperta telewizyjnego od danej branży. Zresztą to jest jeszcze stosunkowo tanio! Mamy na przykład marynarkę bez okretów i to wychodzi już drożej.
    Sprawdź sobie jaka egzotyka tam wystepuje. Było kiedyś na NE też. Pełen zestaw komisji wszelkich i zespołów. Bogactwo mnogości po prostu.
    Natomiast środków przenoszenia tusków na orbitę to my nie mamy. Nawet gdyby postapić z nim niehumanitarnie i nabić w armatę to i tak niedostrzeli z naszego sprzętu. Można się pokusić co najwyżej o transfer tą metodą do Cottbus. No ale to by wymagało koordynacji MSZ, ministerstwa od zanieczyszczania środowiska, komisji exportu/importu odpadów toksycznych, kontroli lotów, ktoś by musiał sprawdzić, czy wystarczy ładunku miotającego i zapchać armatę na stanowisko ogniowe. Kupa roboty.

    P.S.
    Na marginesie. Przez nędzę ogólną i zrobienie z nas kolonii, my nie mamy kasy na takie bajery, ale to nie znaczy, że nie potrafimy.
    W satelitach ESA pracują podzespoły i aparaty stworzone przez polski przemysł, opracowane przez polskich naukowców, a polscy badacze przestrzeni są znani w świecie i nie raz święcili tryumfy.:)
  • @Torin
    Że my naród zdolny to "sie wie ".
    Natomiast jeśli "sie rozchodzi" o Ministerstwo Rybołówstwa /a nie komisję sejmową do tej że sprawy/ to się o nie w zamierzchłej przeszłości miałam wątpliwą przyjemność ocierać i służyło ono już wówczas do niczego :))
    P.s.
    Mam do Ciebie jeszcze "osobliwą" prośbę/bez urazy/co byś mi nie przeszkadzał na przyszłość w potyczkach z "janiołem"jako że mam z nim na pieńku nie bez przyczyny.
    A że jest to leszczyk wyjątkowy i wybzykać go łatwo bo mu szybko zwieracze puszczają to pewnie nie raz go jeszcze z radością podpuszczę.
    Żałuję tylko że tak szybko usuwa po tych występach te swoje żenujące i kompromitujące go komentarze:)))
    Pozdrawiam.
  • @inka1
    Grozisz mi, grozisz?!!:D
    Jak już tak mamy prośby do siebie, to ponieważ poruszyłaś temat, też bym miał do Ciebie. Należę do stróżów kultury wypowiedzi tutaj. Odznakę wyciąłem sobie z kartonu po płatkach. Jak już koniecznie musisz prowadzić vendettę z aniołem, to rób to z klasą i najlepiej wdziękiem Lary, inaczej załapiesz się na fuchę trolla. Wtedy może się zdarzyć, że będziesz miała coś naprawdę fajnego do powiedzenia, a większość Cię zignoruje za dotychczasową twórczość niskich lotów.
    Anioł istotnie wycina swoje odpowiedzi, bo nie chce być kojarzony z tym poziomem dyskusji. Raczej uważam, że nie powinien tego robić w ogóle, niż dawać upust niby bez konsekwencji głosowi demona i potem czyścić kartoteki, ale nie jest z mojej rodziny, więc nic mi do tego. Chyba że on podaje serwis na tym poziomie, ale takiego czegoś jeszcze nie widziałem.
    Mogłem przeoczyć. Dasz linka?
    Ogólnie, to nie pasuje optycznie. To jest kawa w piórach, czy pióra w kawie?

    pozdrawiam:)
  • @Torin
    Nie przyszłam tu prowadzić żadnej wendetty:))
    Żadnego linku ci podać nie mogę bo on pluje ,a potem czyści /potwierdzenie tego faktu masz na blogu pożegnalnym adriano idź tam a zobaczysz co zostało z mojego z nim dialogu:))/
    Obraził mnie wiele razy, ale ja Ci się ani tłumaczyć ani wypłakiwać w mankiet nie przyszłam poprosiłam tylko grzecznie żebyś nie znając sprawy nie zajmował stanowiska.
    A jak Ci moja klasa nie odpowiada i trolem masz zamiar mnie nazywać to wart jesteś przyjaciela którego bronisz.
    Jesteś gospodarzem tego miejsca i możesz przyjmować kogo chcesz ja tu bywać nie muszę .
  • @inka1
    Hmm.
    "Nie przyszłam tu prowadzić żadnej wendetty:))"
    "co byś mi nie przeszkadzał na przyszłość w potyczkach z "janiołem"jako że mam z nim na pieńku nie bez przyczyny."

    Te dwa cytaty stoją ze sobą w sprzeczności. Potyczki z aniołem zdają się nie mieć podłoża tematycznego, tylko osobistej urazy, więc vendetta!

    Dobrze wiesz, że akurat byłem u Adriano podczas wymiany ognia.:)
    Nadleciałaś od strony słońca i otworzyłaś z zaskoczenia ogień personalny, rozumiem za krzywdy doznane gdzie indziej i ogień nie związany z tematem. Nie vendetta?:)

    Możesz skorzystać z okazji i nakreślić mi podłoże wojny.:)
    Anioł nie jest moim przyjacielem, ale różnimy się umiejętnie i chyba w poszanowaniu.
    Nie mam ochoty, ani zamiaru nazywać Cię trollem, stąd moja troska.:)
    (Wiem, wiem, oczywiście poradzisz sobie bez niej i powinienem się nią wypchać.:))
    Nie wiem czy chcesz mi zarzucić zamiar banowania Ciebie, co miejsca nie ma, czy też znowu mi grozić, że już nigdy nie przyjdziesz!:)

    W przypadku cenzury jak i autocenzury pomocne są screeny. Polecam.:)

    P.S
    Klasa: Myśliwiec, mający kłopoty z subordynacją.
    Tacy często wylatują z floty karnie, a szkoda, bo mają potencjał bojowy, iskrę bożą i serce do walki. Giną też w wypadkach, bo procedury napisali głupcy, którzy nigdy nie wyszli z za biurka.:)

    Pozdro:)
  • @Torin
    Jeżeli byłeś wtedy u Adriano to powinieneś zauważyć to czego teraz nie zauważasz z uprzedzenia albo z nie uwagi.
    Nie przesądzam.
    Nie ja nadleciałam tylko on.
    Byłam tam już kiedy po moim komentarzu skierowanym do Adriano ukazał się kąśliwy /niby nie do mnie a jednak można było wyciągnąć wniosek że jednak o mnie/post anty bohatera tej rozprawy prawie naukowej:))
    I się zaczęło .....:)))
    Co do korzeni konfliktu i jego genezy nie chce mi się wracać .
    Szkoda życia :))
    Meritum jest takie że nie podoba mi się jak ktoś próbuje mnie ustawiać/tym bardziej jeżeli robi to ktoś po niżej mojego poziomu i w stylu
    godnym chlewika,a tak było kiedyś ale również u Adriano ,dziwię się że tego nie dostrzegasz/
    Sam autor kasując swoją produkcję uznał ja chyba za nie stosowną.
    Prawda?
    Jak pewnie już zauważyłeś nie lubię kiedy ktoś mi w kaszę dmucha:))
    W realu mam nie bez przyczyny pieszczotliwą
    ksywkę "bestyjka":))
    Potrafię dokopać nie używając siły ani wulgaryzmów.
    Czego nie potrafi w/w delikwent:))
    Ciska się więc i miota budząc we mnie politowanie i.... /ale na tym może już skończę bo znowu zarzucisz mi wendettę resztę sobie dopowiedz sam:))/
    Tyle w sprawie pierwszej .Primo:)
    Teraz my /tu w sposób nie zamierzony pojechałam tvn-em:))/Secundo:)
    Niczego Ci nie zarzucam ,a już na pewno nie banowania wręcz uważam że masz takie "wilcze" prawo :)gospodarza nie mylić z cieciem żeby nie było nieporozumienia:)
    Sugerujesz że Cię straszę
    czy czymś grożę jako żywo nie wiem "o czym do mnie mówisz"/twoje skąd ty mieszkasz jednak lepsze:))
    Po wiem inaczej :)))
    Nie wiem o co Ciebie chodzi? :)))
    Stwierdziłam tylko że mogę tu
    być albo nie być /cytując klasyka/
    i wszystko.
    Twój wybór i decyzja .
    Jeżeli mam wysłuchiwać impertynencji to odpadam./ Bo masochistką nie jestem wbrew temu co o mnie sądzi janioł :))/
    Uprzedzam jednak że zawsze wykładam kawę na ławę bo owijania w bawełnę bo nie lubię cenzury /w ty auto :)/
    Bywam szczera do bólu,bo ten typ tak ma.
    Jeżeli moje zasady Ci nie "konweniują "
    nie widzę problemu.
    Mówię pa pa i odchodzę:))
    Tu masz mój archetyp .
    Dla niektórych niestrawny:))Może nawet to trochę rozumiem:))Ale na to gwiżdżę:)

    http://stylio.pl/zdjecia/357/357153_l/opalona1105/%C5%9Bmieszne....jpg

    Pozdrawiam

    Ps.
    Żeby nie było nie jasności nie traktuję tego portalu jako randkowego mam już misia do "smyrania" za uszkiem:)))
  • @inka1
    Archetyp jakby Dodowy!:)
    To mnie uspokoiłaś z tym miśkiem, bo sądząc po archetypie mogłoby mi zbraknąć temperamentu.:)
    Impertynencji? Skądże znowu! Choć różnie, tą kawę na ławie, ludzie interpretują i znoszą. Zazwyczaj nie znoszą najlepiej. Wymyślono na tą okoliczność kilka rzeczy. Na przykład bawełnę.:)

    "Sam autor kasując swoją produkcję uznał ja chyba za nie stosowną.
    Prawda?"
    Z pewnością prawda.

    "o czym do mnie mówisz" tam w oryginale było: o czym ty do mnie rozmawiasz.:)

    Możliwe, że zaszła jakaś nieuwaga. Obiecuję sprawdzić.:)
  • @Torin
    Ho, ho ... Aniołki Charliego? czyli Potworny Regiment. ;)
    Polecę Wam Bracia i Siostry Pieliewinem :)
    "...
    - A oto bardzo interesujaca profesja- zwrócił się do mnie Elnil Maratowicz, wskazując na rudobrodego- Chyba najważniejsza w dzisiejszych czasach. Zupełnie jak we wloskim dramacie. Pan Samarcew, nasz glówny prowokator.
    - Główny prowokator?- spytałem zdumiony- A co konkretnie pan robi?
    - Tak w ogóle to jest to określenie absolutnie szydercze- odparł basem Samarcew.- Ale przecież wy, wampiry, lubicie szydzić z bezbronnych ludzi. Sam dopiero co wszystkim o tym przypomniałeś w wyjatkowo aroganckiej formie...
    Zaniemówiłem na te slowa. Samarcew odczekał kilka sekund, dźgnął mnie palcem w brzuch i powiedział:
    - To demonstracja tego, co konkretnie robię. Prowokuję. Udalo mi się?
    I wszyscy wokół radosnie zarechotali.
    - Tak naprawdę jestem menedżerem przyszłości- oznajmił.- Że sie tak wyrażę, dizajnerem jutra. A funkcja nazywa się tak dlatego, że prowokacja w naszych czasach przestała byc metodą ewidencji i stała sie podstawową zasadą organizacji.
    - Nie rozumiem. Jak prowokacja moze być metodą ewidencji?
    - Zwyczajnie. To sytuacja, kiedy przy samowarze siedzi pięciu eserowców i śpiewa "Wrogie wichry wieją nad nami...", a jeden z nich jest wtyczką, prowokatorem, który sporzadza szczegółowe dossier wszystkich obecnych.
    - Aha. Rozumiem. A jak prowokacja moze być metodą organizacji?
    - Kiedy prowokator pierwszy zaczyna spiewać "Wrogie wichry"- odparł Samarcew.- Żeby rejestrację wszystkich, którzy przyłączą się do spiewu, prowadzić od samego początku. W wersji doskonałej nawet tekst pieśni rewolucyjnej tworzą nasi kreatorzy, żeby nie bylo zadnego spontanu.
    - Rozumiem- powiedziałem.
    Samarcew znowu chcial mnie dźgnać palcem w brzuch, ale tym razem osloniłem się dlonią.
    - Odnosi sie to, naturalnie, nie tylko do pieśni rewolucyjnych- ciagnał- ale w ogóle do wszystkich nowych trendów. Czekać, aż kiełki nowego same przebiją sie przez asfalt, nikt dzisiaj nie będzie, bo po tym asfalcie jeżdżą poważni ludzie. Kiełki na spectrasie nie są nikomu potrzebne. Miłujące wolność pędy, które niszczą wszystko na swej drodze, w naszych czasach zwykło się sadzić w miejscach specjalnie na ten cel przeznaczonych. Menedżer tego procesu w sposób naturalny staje się prowokatorem, a prowokacja- zarzadzaniem...
    ..."
    rozdział "Żołnierze imperium" Empire V- Wiktor Pieliewin, wydawnictwo b,
    str. 296/297.

    Pozdrawiam wojowników :)
  • @Anderson
    Przepraszam za literówki i Enlil a nie Elnil. Sorry :)
  • @Anderson
    Bosssskie!
    Jakem baba, tak widzę siebie w "Potwornym regimencie":). A tego Pieliewina muszę zapoznać osobiście! (Prowokacja stająca się zarządzaniem to rzecz trafiona w sedno.)
  • @bez kropki
    :) Dziękuję, a "tera" posłuchajcie dalej ;)
    cd.
    "- A czym się zajmuje pański towarzysz?- spytałem.
    - Subkultura mlodzieżowa- odparł siwy, ziewając.
    - Wow- powiedziałem-.- I co, nie da rady zamknać mnie pod celą?
    - Z panem to sie nie uda- odrzekl siwy.- Mówię to z calą mlodzieżową otwartością.
    - Pan raczej nie jest zbyt mlody- zauważyłem.
    - Racja- przysnal.- Ale ja pzecież nie twierdzę, że jestem mlody. Przeciwnie, jestem dosć stary. Ale i o tym mówię z całą mlodzieżową bezpośredniością.
    - A może pan mi powie, któremu z naszych młodych polityków można wierzyć? Jestem przecież nie tylko wampirem. Jestem też obywatelem swego kraju.
    Siwy Chaldejczyk wymienił spojrzenia z Samarcewem.
    - Ejże- rzekl Samarcew.- Widzę, że jesteś nie gorszym prowokatorem ode mnie... Wiesz, co to jest "paragraf 22"?
    To pamiętałem z dyskursu.
    - Mniej więcej. Jest to sytuacja, która, jeśli mozna tak powiedzieć, wyklucza sama siebie, tak? Martwa pętla logiczna, z której nie ma wyjścia. Z powieści Josepha Hellera.
    - Bardzo dobrze- rzekł Samarcew.- Oto więc na czym polega "paragraf 22": bez wzgledu na to jakie slowa mówi się na scenie politycznej, sam fakt pojawienia sie na tej scenie czlowieka dowodzi, że mamy do czynienia z kurwą i prowokatorem. Albowiem gdyby ten czlowiek nie był kurwą i prowokatorem, nikt by go na scenę polityczna nie wpuścił- tam jest potrójne okrążenie z karabinami. To bardzo proste, drogi Watsonie: jeżeli dziewczyna ciagnie druta w domu publicznym, umysł uzbrojony w metodę dedukcyjną wyciaga wniosek, że ma do czynienia z prostytutką.
    Poczułem sie dotknięty w imieniu mego pokolenia.
    - Dlaczego zaraz z prostytutką- zaoponowałem.- A może to szwaczka, która dopiero wczoraj przyjechała ze wsi. I zakochała się w hydrauliku, który naprawia w domu publicznym prysznice. A hydraulik zabral ja ze sobą do pracy, bo ona na razie nie ma gdzie mieszkać. I złapali tam wolną chwilę.
    Samarcew podniósł palec.
    - Właśnie na tej niewyrażonej supozycji opiera sie cały kruchy mechanizm naszego młodego ludowładztwa...
    - Znaczy że jednak jest u nas ludowładztwo?
    - w perspektywie na pewno.
    - A dlaczego w perspektywie?
    Samarcew wzruszył ramionami.
    - Przeciez obaj jesteśmy ludźmi inteligentnymi. A więc, wziąwszy sie za ręce wszyscy razem, na śmierć zaliżemy w dupę każdą dyktaturę. Oczywiście, jeżeli wcześniej nie zdechniemy z głodu.
    - Zaliżemy każdą oprócz anonimowej.
    Samarcew szturchnał go łokciem w bok.
    - Przestań nas zamęczać tą swoja mlodzieżową otwartoscią.
    Szturchaniec najwyraźniej ostatecznie rozbudził młodzieżowego specjalistę.
    - A co do mlodych polityków- ciagnał- to chlopaki z glową. Bez żadnych watpliwosci. I nie tylko z glową. Po prostu geniusze. Nowi Gogole.
    - No, według ciebie to Gogole rodzą sie kazdego dniia- zamruczał Samarcew.
    - Nie, naprawdę. Jeden niedawno wciahnal do sprawozdania pięćset martwych dusz, opowiadałem wam? Trzy razy z rzędu. Najpierw jako faszystów, potem jako pederastów, a potem jako prawosławnych ekologów. Krótko mówiąc, będzie komu powierzyć kraj.
    ..."
    :) Ładne? Ładne. :)
    Podro
  • @Torin
    Sorry ale bywam w domach gdzie mnie lepiej przyjmują :)
    A mój Śp. dziadek przedwojenny oficer powiadał
    zawsze
    "Prawdziwy mężczyzna kobiecie
    odpowiada zawsze w każdej sprawie
    Pani życzenie jest dla mnie rozkazem":)))
    Tak mnie wychowano i przyzwyczajeń nie
    zmienię:))
    Pozdrawiam.
  • @inka1
    Cóż wojna! Prawdziwi mężczyźni pagibali!
    Daj spokój!:) Wchodzisz z buta z drzwiami, co sobie nawet przypisujesz za cechę in plus, a potem się boczysz, że tort nie czeka, nie ma chusteczek, łyżeczka nie z tej strony i wszyscy noszą szelki i blachy, a broń nie powinna leżeć na stole, bo może być wypadek.
    To dość dziwny zarzut z ust czerwonowłosej z obrzynem w rękach i cygarem Harrego w zębach.

    Nat siedzi przy stole od dawna i nie raz coś mądrego napisał. Ostatnio mógł mieć chwile ciężkie, z pewnych względów. W tym pokoju się też strzelają jak ktoś podmieni karty, albo jak ktoś uzna, że ktoś podmienia.:)

    Tak Cię dobrze wychowano, a nie wiesz, że się ze szkłem przychodzi?:)
    Toć to nie karczma i lecieć całować nóżek nie będę, szanownej Pani.:)
    To dziki kraj..

    Pozdro:)
  • @bez kropki
    No, Anderson poszedł ostro! :D
    Myślałem nad kilkoma cytatami w odpowiedzi, ale żaden nie korespondował poziomem. Dziwna rzecz, normalnie byłyby dobre, a tu wydają się płytkie. Nie będę więc zaniżał i zostawię to tak, bo być może to nie koniec i Anderson do czegoś nas prowadzi.:)
  • @Torin
    :) Witam
    No mogę dopisac jeszcze parę wcześniejszych kawalków o innych ministerstwach. Dzisiaj JWP ładnie Pytonem polecial! Polecam.
    W ciemność i do dołu ;)
    DelfInn obiecywał, że coś skrobnie z dluższego materialu na temat ciemności... może na Zaduszki czeka? ;)
    Wpadłem dziś na Narutowicza przy okazji Terrorystów tak mi sie jakoś dziwnie skojarzylo. ?
  • @Anderson
    Czemu zaraz dziwnie...
    :P
  • @Torin
    Przypomniałem sobie zamach na Prezydenta po przeczytaniu notki "Terroryści", nie wiem dlaczego, może Ty wiesz?
  • @Anderson
    Parę jeszcze luźnych cytatów, z w/w książki.

    " 'Duchowość' rosyjskiego życia oznacza, że glównym produktem, wytwarzanym i konsumowanym w Rosji, nie sa dobra materialne, lecz wciskanie kitu. "Bezduchowosć" to nieumiejętność należytego wciskania kitu. Doświadczenie przychodzi z wiekiem i kasą, toteż nie ma nikigo bardziej bezduchowego (tj. bardziej bezkitowego) niż mlodszy menedżer."

    "Moskiewski cargo-dyskurs różni się od polinezyjskiego cargo-kultu tym, że zamiast manipulacji ze szczatkami obcej techniki lotniczej stosuje fragmenty zapożyczonego żargonu. Kamuflaż terminologiczny w hasle "ekspertyza"pełni tę samą funkcję, co jasnopomarańczowy life-jacket z rozbitego boeinga na afrykańskim lowcy głów: to nie tylko rodzaj kamuflażu, ale też barwy wojenne. Estetyczną projekcją cargo-dyskursu jest cargo-glamour, który sprawia, że niezamożni mlodzi urzędnicy oszczędzaja na jedzeniu, by kupić sobie drogie biznesowe ubranie-uniform"

    " Współczesny artysta to analna prostytutka z narysowana dupą i zaszytymi ustami. Marszand zaś to czlowiek, któremu udaje się robić przy niej za duchowego sutenera mimo całkowitej bezduchowosć całego procederu."

    "Co jest najwazniejsze dla pisarza? Mieć złe, mroczne, zazdrosne i zawistne ego. Jeśli się je ma, to reszta pójdzie jak z platka".

    "Tymczasowa wielkosć mendoweszki równa się wysokosći obiektu, na który paskudzi, plus 0,2 milimetra."[
    :)
  • @Anderson
    "Przypomniałem sobie zamach na Prezydenta po przeczytaniu notki "Terroryści", nie wiem dlaczego, może Ty wiesz?"
    To pokrewieństwo po mieczu. Choć sprawy jakby różne i to nie tylko w myśl podziałów lewo, czy prawo skrętnych.

    Książeczkę masz pierwsza klasa!:D
    Ja też mam skojarzenia. Wybór ostatnich cytatów wydaje się być nieprzypadkowy.:)
    W kogoś celowałeś paluchem?:)
  • @Torin
    W kogoś? nie w kogoś a w coś, w system :)
    Właśnie rzecz w "jakby różnych sprawach, a jednak skojarzenie...

    Jeszcze parę krótkich tekstów, bo dale jest już tylko gorzej i nie chcę psuć nastroju. :)
    " Niczego tak nie żałuję w swoje ostatnie dni, jak owych długich lat, które głupio i bezsensownie przewisiałem głową w dół w mroku bezmyślności. W tej szarawej nicości znikają jednakowo godzina i minuta; głupcy sądzą, że osiagają harmonię, ale tylko przybliżają śmierć... Hrabia Dracula, wspomnienia i rozmyślania."

    "Synów Wielkiego Nietoperza, którzy popadli w odrętwienie, jednego po drugim unicestwiało malpie plemię, nierozumiejąc nawet co czyni. Jedni zginęli od strzał; innych pochłonął ogień. Wampiry nazwały swoje milczące bytowanie wyższym stanem rozumu. Życie jednak- a raczej śmierć- dowiodły, że była to najgłupsza z ich fałszywach uatosugestii... Huitzilopochtli Dunajewski, Historia powszechna wampirów"

    "Rdzenni Rosjanie już dawno spostrzegli tę szczególną właściwość naszego żywota: jakkolwiek obrzydły wydawałby się się teraźniejszy reżym, następny będzie taki, że zaczniemy wspominać poprzedni z bolesną tęsknotą. A tęsknocie należy się oddawać przy wódeczce, zakąseczce i tym wszystkim, co pomiędzy."

    "... Wampiry nie wiedziały jak interpretować to zjawisko, dopóki ludzie nie wymyslili Boga.
    - Więc ludzie wymyslili Boga, czy odkryli, że On istnieje?
    - To jedno i to samo.
    - Jak to?
    - Ozyrys westchnął.
    - Uważaj- powiedział- tłumaczę jeszcze raz. Malpie wszczepiono w głowę blok destylacyjny. Blok destylacyjny zaczął wytwarzać bablos. Ale oprócz głównego produktu wydzielał też inne frakcje. Odpady produkcyjne. Jedna z frakcji nazywa się "Wszechświat". Druga nazywa się "Prawda". A tzrecia nazywa się "Bóg". Ty teraz pytasz, czy małpy wymyśliły tę tzrecia frakcję, czy ją odkryły. Nawet nie wiem co ci odpowiedzieć.
    - Mówił pan, że wampir zbliża sie do Boga kiedy przyjmuje bablos- przypomniałem.
    - Naturalnie. Do podstawowego produktu zostaje domieszana frakcja uboczna i wampir ją wyczuwa. Bóg i bablos- to jak benzyna i mazut, otzrymywane w czasie rafinacji ropy naftowej. Wampiry konsumują bablos, a Bóg jest dla nas odpadem przemyslowym. Ale to jednak frakcja cenna dla czlowieka. A my nie mamy nic przeciwko temu. Oczywiscie dopóty, dopóki ludzkość nie zaczyna wpychać nam tej frakcji w chrakterze prawdy uniwersalnej."

    No cóż, dalej nie cytuję a do lektury zachęcam :)
    Pozdrawiam
  • @Anderson
    Końcówka to mógł być atak na wartości! i to gremialnie.:)
  • @Torin
    Mógłby być ale książka nie kończy sie w tym miejscu :) jest jeszcze bodaj jeden rozdział do końca.
    Chce nam się rozmawiać o wartościach?
  • @Anderson
    Nawet jeśli, to ten temat jest eksploatowany dość silnie w innych odwiertach.:)
    Zastanawiam się czy nie robi więcej złego niż dobrego. Znaczy czy nie jest formą destylacji do dalszego, dokładniejszego oddzielania frakcji, służącemu rozdrobnieniu i stabilizacji w osobnych beczkach.
  • @Torin
    Na to jest nieco przydługi ale dobry fragment z Ecco. Już widzę oburzenie :))). Wklepię po śniadaniu.
  • @Anderson
    Tu oburzenie rzadko zagląda, ale się zdarza.:)
  • @Torin
    E! Ale to chodziło o które śniadanie?:D
  • @Torin
    :) Wszak nigdy nie wiadomo, o której kto jada śniadanie ;)

    "Hunów widać teraz bylo jak na dłoni, jednonodzy nadal nie dawali znaku życia, lecz za to nagle pokazali się olbrzymi, którzy powstali wcześniej, niż było przewidziane, miast jednak stawić czoło nieprzyjacielowi, rzucili sie w trawy i walczyli z jakimiś istotami, zapewne z jednonogimi. Baudolino i Poeta nie mogli sie z tej odległości domyślić, co się właściwie dzieje, ale dzięki Gavagaiowi, który przemykał jak błyskawica z jednej na drugą stronę równiny, mogli odtworzyć sobie kolejne fazy bitwy. Kiedy tylko wstaje słońce, jednonogi kładzie się i zasłania stopą głowę, to bowiem nakazuje mu atawistyczny instynkt. Tak też uczynili wojownicy z ich grupy szturmowej. Olbrzymi, choć niezbyt bystrzy, spostrzegli, że coś jest nie tak jak należy, i zaczęli popędzać skiapodów, ale zgodnie ze swoim heretyckim zwyczajem nazywali ich zasranymi bomousiani i łajnem Ariusza.
    - Poczciwy i wierny jednonogi jest odważny, nie zaś tchórz, lecz nie zniesie zniewagi z ust heretyka serojada, ty stara się zrozumieć!- rozpaczał Gavagai, przekazując te wieści.
    Jednym slowem, doszło do zmagań teologicznych, najpierw słownych, a potem w ruch poszły pięści i olbrzymi dość szybko byli górą. Aleramo Scaccabrozzi, zwany Ciula, próbował odwieść swoich monopodów od tej szaleńczej walki, oni jednak wyzbyli się już tego dobra, jakim jest rozum, i odpędzili go, wymierzajac ciosy takie, że po kazdym leciał dziesięć metrów w powietrzu. Wskutek tego nie zauważyli, że Hunowie juz ich dopadli; zaczęła sie rzeź. Padali jednonodzy pospołu z olbrzymami, choć ten i ów z tych ostatnich próbował sie bronić, chwytajac któregos skiapodę za stopę i wymachując nim jak maczugą- wszystko na nic. Porcellu i Scaccabarozzi rzucili się w bitewny zamęt, próbujac przywrócić porządek w szeregach, ale szybko otoczyli ich Hunowie. Bronili sie zaciekle, kręcąc młynka nadgłową mieczami, rychło jednak przeszyło ich sto nieprzyjacielskich strzał.
    Widać teraz było, jak Hunowie, tratując trawy, torują sobie drogę między ofiarami rzezi, której dokonali. Boidi i Cuttica, zajmujący stanowiska na dwóch przeciwległych krańcach równiny, nie mogli pojać, co sie dzieje, i trzeba było pchnąc do nich Gavagaia, żeby przyspieszyli boczne uderzenie pigmejów i blemiów, Hunowie zostali osaczeni z dwóch stron, ale wpadli na wspaniały pomysł: ich straż przednia wysunęła się przed miejsce, gdzie leżeli padli skiapodzi i olbrzymi, straż tylna zaś cofnęła się, wskutek czego pigmeje z jednej strony i blemiowie z drugiej biegli teraz przeciwko sobie. Pigmejów, którzy zobaczyli sterczące ponad trawy ptasie głowy, pomysł Ardzrouniego wprowadził w błąd i jęli wykrzykiwać: Żurawie, żurawie!", myśląc, że mają przed sobą odwiecznego wroga, zapominajac całkowicie o Hunach i wyrzucając deszcz strzał w stronę oddziału blemiów. Blemiowie bronili sie teraz przed pigmejami, a uznając, że ci ostatni zdradzili, wznosili okrzyki: "Śmierć heretykom!" Pigmeje zaś uznali, iż są jedynymi powiernikami prawdziwej wiary, wznieśli okrzyk: "Bij, zabij fantazjastę!" Na kłąb walczących wpadli Hunowie i zabijali jednego po drugim swoich nieprzyjaciół, którzy i tak zabijali sie między sobą. Gavagai zameldował, że widział, jak Cuttica próbował własna piersi.a powstrzymać wrogów. Uległ jednak przeważającej sile i padł wywrócony przez ich konie.
    Boidi na widok umierajacego przyjaciela uznał, że oba oddziały sa juz stracone, wskoczył więc na konia i ruszył w stronę Nubijczyków, lecz paprocie wsztrzymywały galop konia, podobnie zresztą jak utrudniały ruchy nieprzyjaciołom. W końcu Boidi dotarł z trudem do Nubijczyków, stanął za ich plecami i zachęcał do natarcia zwartym szykiem na Hunów. Ale kiedy tylko zobaczyli pierwszych spragnionych krwi wrogów, przeklęci circumcellonis ulegli nakazowi swej natury, czyli skłonności do męczeństwa. Uznali, że nadeszła wzniosła chwila złożenia siebie w ofierze, lepiej więc ją przyspieszyć. Padali po kolei na kolana, prosząć: "Zabij mnie, zabij!" Hunom wydało się to nie do pomyślenia, ale obnażyli swe krótkie, ostre miecze i przystapili do ścinania circumcellionis, którzy tłoczyli sie wokół nich, nastawiając szyje i błagając o oczyszczającą kąpiel.
    Boidi wzniósł ręce do nieba, a potem umknał w stronę wzgórz. Zaledwie do nich dotarł, cała równina stanęła w płomieniach.
    ..."

    cdn
  • @Anderson
    cd.
    "Tymczsem przebywający w mieście Boron i Kyot, dowiedziawszy się o zagrożeniu, postanowili wykorzystać kozy, które Ardzrouni przygotował z myślą o swoim fortelu- nic niewartym w pełnym swietle dnia. Kazali bezjęzycznym wypędzić na równinę setkę zwierząt z płonącymi rogami. Było późne lato, trawy wyschły, nic więc dziwnego, że w jednej chwili ogarnał je płomień. Morze traw zminiło sie w morze płomieni. Może
    Boron i Kyot mysleli, że z płomieni powstanie po prostu zapora albo że zmuszą do odwrotu nieprzyjacielską kawalerię, nie wzięli jednak pod uwagę kierunku wiatru. Ogień wzmagał się i przesuwał się w stronę miasta. To z pewnościa było korzystne dla Hunów, wystarczyło bowiem poczekać, aż trawy spłoną i popioły ostygną, by stanęła przed nimi otworem droga do ostatecznego ataku. Jednocześnie pożoga opóźniła ich marsz co najmniej o godzinę. Wiedzieli jednak doskonale, że nie muszą się spieszyć. Poprzestali więc na tym, iż stanąwszy przed zaporą płomieni, podnieśli łuki i wypuścili w górę tyle strzał, że zasłoniły niebo i spadły po drugiej stronie ognia, mimo że nie wiedzieli, czy nieprzyjaciel jeszcze tam na nich czeka."

    Baudolino, U. Ecco, Noir sur Blanc, 2001, ISBN 83-88459-17-1
    str.442-444; sorry, literówki- wiem, nie moja klawiatura :)
  • @Anderson
    Nic dodać, wypisz wymaluj! Duży był poziom dezercji z tego stada idiotów?
  • @Torin
    Och, zero dezercji!!! Wszyscy byli przeświadczeni o swej racji, łącznie z Hunami! Problem polegał na tym, że każde "plemię": blemia, jednonodzy czy olbrzymi widzieli tylko koniec własnego nosa i na nic się zdały ćwiczenia i strategia, skoro każdy każdemu wytykał błędy doktrynalne, teologiczne wręcz. :) A czytał Pn ciąg dalszy i jak to się skończyło? :)
    Pozdrawiam
  • @Anderson
    Sama bitwa, czy ogólnie?
    Szczególnie ciekawy wydaje mi się wątek Beatrycze, ale poza tym też widzę wiele alegorii. Tylko, że ostatnio widzę je wszędzie. Ciekawe co na to lekarze i czy mogą mi to streścić. :)

    A byłbym zapomniał Inka miała rację Nat nadleciał pierwszy, ale puścił serię przed dziobem, mógł ewentualnie uszkodzić lakier, Inka waliła już w śródokręcie.:)
  • @Torin
    "A byłbym zapomniał Inka miała rację Nat nadleciał pierwszy, ale puścił serię przed dziobem, mógł ewentualnie uszkodzić lakier, Inka waliła już w śródokręcie.:)" Kobieta; wykazała się walecznością i bezkopromisowością /?/. Nie znam tematu, nie moge się wypowiadać. Nie ma moim zdaniem nic bardziej podniecającego niz posiąść kobietę po krótkiej walce. ;)))
    Beatrycze... , no tak młody człowieku, zdecydowanie mniej posępna niż Margot ;)
    /Widzę, że jest Pan tu traktowany jak osoba z dużym dystansem, znaczy się, miałem dobre oko. :)/
    Pozdrawiam
  • @Torin
    " Bylo mi coraz trudniej wyłuskać świat magii z tego, co dzisiaj nazywamy uniwersum precyzji. Trafiałem na ludzi, o których uczyłem się w szkole jako o niosących światło matematyki i fizyki w mroki zabobonu, i odkrywałem, że pracowali stojąc jedną nogą w Kabale, a drugą w laboratorium. Może całą historię odczytywałem na nowo oczami naszych diabolistów? Ale potem natknąłem się na wiarygodne teksty, które relacjonowały, jak to fizycy pozytywiści, ledwie opuściwszy progi uniwersyteckie, udawali sie na deser na seanse mediumiczne i astrologiczne zgromadzenia i jak Newton doszedł do prawa powszechnego ciążenia, gdyż wierzył, że istnieją tajemne siły ( przypomniałem sobie jego wyprawy badawcze na terytorium kosmogonii różokrzyżowej).
    :)
  • @Anderson
    Nie podałem źródła? podam jutro :)
  • @Anderson
    I co z tym źródłem?:)
    Stąpacie Anderson po cienkim lodzie!:)
    Literatura, literaturą, póki poruszamy się w jej ramach i nie wykraczamy, jest wporzo, ale to jest raczej ciemna strona mocy.
    Zaatakowane Imperium kontratakuje!!:D
  • @Torin
    O! Literatura mnie zaatakuje?;) Tak, śnilo mi sie kiedyś coś takiiego, że mnie biblioteka przygniotła i tak konałem wołając o pomoc. Wtedy jeszcze się obudziłem. Dziś chyba bym już nie walczył. Z magią i literaturą już tak jest, zawsze wraca do autora... niekiedy wzmocniona trzykrotnie :) Wtedy się wykrusza, łupie, łuszczy, miażdży i niweczy. Chciałbym napisać coś o żarówkach, drucikach i freonie. O kablach i cykucie oraz o okularach slonecznych.
    Źródło, Ecco, Wahadło Fucaulta. Oburzenie wzrasta z minuty na minutę ;)
  • @Anderson
    Och! Atak literaturą jest zażywany i znany powszechnie. Tak w przenośni jak w realu. Częściej stosowany jest w przenośni. W realu preferowane są pozycje niższych lotów. Na przykład książka telefoniczna.:p

    Literatura sama Cię nie zaatakuje, granat sam się nie rzuca.:)
    Imperium może kontratakować np. literaturą.:p
  • Tuskszenko doszuka się rodziny do Kopernika
    Jego pochodzenie (poprawnie) KASZEBSKIE odkryje ziomkostwo
    Chopin też ziomal francuzów,może prezydencio znajdzie swego bolszewika_ziomala.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
      1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031     

ULUBIENI AUTORZY

więcej